Doją DIO?

DIO wyrusza w trasę. W grudniu odwiedzi też Polskę. Myślisz, że to tekst ze starego artykułu? Nie - to hologramowa rzeczywistość!

 

Odkąd w 2016 roku w Wacken, na scenie pojawił się hologram DIO wykonującego "We Rock", w portfelach niejednej wytwórni zaświtała kolejna możliwość zbierania kasy. Wiadomo, że dziś nie sprzedaje się tyle płyt, co kiedyś. Składanki post mortem nie przyniosą takich kroci, jak trasa koncertowa. Trzeba nieżyjącego muzyka wysłać w trasę. Technologia przychodzi z pomocą i tak oto Ronnie znów stanie za mikrofonem.

Z tym, że nie. Nie stanie. Nie zaśpiewa. Ktoś stworzy jego projekcję i puści piosenki z playbacku.

Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych to taka ciekawostka, coś dotąd nie spotykanego. Ale czy nie może to w formie ciekawostki pozostać? Raz na jakiś czas z takiej czy innej rocznicy pojawiać się znów? Czy trzeba od razu robić z tego biznes? Piękne opowieści i motywy czytam od wdowy po DIO. Aż czasem chcę im wierzyć i dopatrywać się tego eksperymentu, który już w latach 80tych próbował wcielić w życie. Jakoś nie potrafię.

Ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat. Czy wybierzecie się do warszawskiej Progresji? Prawdą jest, że cena za bilet na poziomie 110-130zł nie jest wygórowana.

 

takiego DIO chce świat?

 

Bardzo obawiam się wniosków i nieoficjalnych informacji, jakie pojawiają się dalej przy okazji artykułów reklamujących to wydarzenie.

"Trwają rozmowy z Motorhead", "Hologramy to przyszłość koncertowania"... Nie brzmi to dobrze.

Z trwogą myślę o hologramach Beatlesów grających na dachu. Mdli mnie na Elvisa wychodzącego z budynku. Jim i Jimmy robiący hologramowy duet wokalno - gitarowy... A na tym pewnie się nie skończy, bo dlaczego ograniczać się do nieżyjących artystów?

Volbeat będzie olewał widzów na koncertach puszczając hologramy. Tool będzie grał 15 minut na żywo a resztę zastąpią cyfrowe projekcje albo - o zgrozo! - Anthony Kiedis przestanie fałszować na koncertach, bo skoro hologramy mogą z playbacku, to czemu pozostali nie?

I po co organizować trasę, skoro można zagrać ten sam koncert w kilku miejscach świata na raz?

 

 T.