(r)Ewolucja - zespół Eier wydał trzecią płytę!

przez : Próbownia

Z dowcipów o Sosnowcu można by zebrać skład godny 29-tomowej encyklopedii Britannica. Jednak na pewno w zestawieniu sucharów i przegrywów Zagłębia nie znajdzie się zespół Eier.

Ekipa pochodząca właśnie z Sosnowca (i Dąbrowy Górniczej) serwuje nam trzeci w swojej karierze krążek. Następcą "Iluzjonisty" jest "Rewolucja".

Mimo wielu zapowiedzi, wzmianek o wyjątkowych gościach zaangażowanych w tworzenie albumu (jak Jelonek czy Marco Rivao z Samaela), nie do końca jestem pewien czy mamy tu do czynienia z faktyczną rewolucją. A to głownie dlatego, że Eier już przyzwyczaili swoich fanów do wysokiego poziomu serwowanej muzyki. Mamy już przeszłe doświadczenia, ze znakomitym "Walcz" na czele.

Wydaje mi się, że "Rewolucja" to po prostu duży krok w stronę konsekwentnego rozwoju zespołu. Przemyślany i spory, dokładnie taki, jaki wykonać powinna kapela zmierzająca obraną świadomie drogą.

Porównując z poprzednimi wydawnictwami i kompozycjami, zastanawia mnie zastosowanie nieco zbyt wysokiego wokalu w promującym oraz inicjującym "Rewolucję" utworze "W Cieniu Korony". Początek ten może być nieco oszałamiający dla kogoś, kto po Eier sięgnie po raz pierwszy. Szybko jednak barwa głosu Grażyny Machury wraca do normy i rozkoszować się można jej mocnym, niskim głosem.

Podczas koncertów, nieco w tyle sceny, czai się Piotr Kowalski w kuchni pełnej garów. Nie czai się on jednak wcale w studyjnych wersjach uwiecznionych na krążku. Obok wokalu to najbardziej charakterystyczny i decydujący o brzmieniu zespołu element. Świetnie odnajduje się w szybszych kompozycjach, jak "W Cieniu Korony" czy "Czas Zniszczyć Wszystko", jak i w wolniejszych momentach, typu "Dość" (gdzie świetną atmosferę buduje też chór męskich głosów). Myślę, że do tych nieco wolniej wybijanych numerów dorzucić mogę jeszcze "Korpotango" ukazujące kolejną zaletę zagłębiańskiej ekipy. Teksty. Trzeba przyznać, że już sam tytuł "Korpotango" nasuwa pewne skojarzenia z tematyką, ale też z emocjami, jakie towarzyszą zazwyczaj tego typu muzycznym i poetyckim wynurzeniom. Eier jednak przełamują schemat zaskakując niemal romantycznym (w sensie postawy życiowej) podejściem do tematu. Znakomity, dający do myślenia numer z konsekwentnie poprowadzoną kompozycją.

Przechodząc przez "Rewolucję" kolejny raz, zastanawiałem się, jak skategoryzować i jak hierarchicznie ułożyć moje "naj". Myślałem o tekście, o energii... Postawiłem jednak na emocje. Na to, który utwór wywołuje te najmocniejsze. I tak wydaje mi sie, że "Niebieskie Przestrzenie" niepodzielnie królują w tej kategorii. Mimo, iż wokal w zwrotce spokrewniony jest dość mocno z tym, co słyszymy w "Dość", to jednak refren powoduje, że mocno zaciskają się pięści. Bez zbędnego pośpiechu, ale za to z wyraźnie akcentowanymi słowami i świetną, energetyczną partią przyspieszających instrumentów, numer ten wciska się w świadomość.

Szalenie urzeka mnie też gitarowe granie w każdej z kompozycji. Wiele zespołów metalowych ma tendencje do nadmiernego eksponowania gitary, tu jednak obydwaj gitarzyści (Andrzej Garnek i Karol Fujarski) są jak dwa z pięciu palców dłoni, wspierani przez Alka Kitę na basie, idealnie się uzupełniają. Komplet. Zespół. Organizm. Zwłaszcza polecam tę pokorę i wyczucie prześledzić w "Póki My Żyjemy".

Na sam koniec, we wspópracy z Marco Rivao, zespół przygotował zremiksowaną wersję "Czas Zniszczyć Wszystko". Ciekawe doświadczenie nadające swego rodzaju industrialnego rysu tej kompozycji. Zmienione priorytety i przyspieszone ogólne przyjmowanie utworu pokazują, z jak ciekawym, elastycznym materiałem mamy do czynienia.

Podsumowując powtórzę moją wstępną tezę – rewolucji, nie ma – jest ewolucja, co w moim pojęciu, w odniesieniu do dobrego, dojrzałego (a przynajmniej u progu adolescencji stojącego) zespołu jest cenniejsze. Gorąco zachęcam zaznaczyć w Waszych kalendarzach na kolejne lata, aby regularnie sprawdzać co u Eier, bo wydaje mi się, że będzie coraz lepiej.

 

T.

 

Więcej o Eier:
https://www.facebook.com/eierband/

http://eier.pl